Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alastor "Szalonooki" Moody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alastor "Szalonooki" Moody. Pokaż wszystkie posty

11.04.2020

116) Musiałem zacząć coś robić


Życie nigdy nie wygląda tak, jak to sobie zaplanujemy, a jednak człowiek zawsze na nowo snuje nierealne marzenia o tym, że mimo wszystko może być jakoś lepiej, łatwiej… Cóż za naiwna głupota! Wystarczy sobie wyobrazić, że żyje się w kraju, gdzie panuje wojna, do tego straciłaś wszystkich swoich najbliższych — jedni wyjechali, inni zginęli, a jeszcze kolejni albo cię porzucili, albo ty sama odsunęłaś się od nich. Zostałaś samotną kobietą, której mogła jedynie trzymać się kurczowo swojej pracy, bo tylko to jej pozostało. I pomimo tego wszystkiego, tego, że wszystkie te okropieństwa skutecznie zrujnowały człowiekowi życie, ten i tak zawsze będzie planował i tym samym okłamywał samego siebie, że jego życie jeszcze się nie skończyło. 
Tonks wcale nie musiała sobie tego wyobrażać. Dotkliwie odczuła na swojej skórze okrutny chichot losu. Straciła przyjaciół, straciła ukochanego, straciła dziecko…

11.11.2013

7) Panna Fleur Delacour

                Tonks uwielbiała moment, w którym była zawieszona między snem, a jawą, rozkoszując się wspomnieniem minionego dnia i wpadając powolnie w objęcia Morfeusza. Jednak niemniej lubiła poranki, ale tylko i wyłącznie te, w które budziła się sama, wypoczęta i zadowolona. Lubiła wtedy leżeć, rozkoszując się jeszcze swoimi sennymi marzeniami, nie chcąc otwierać oczu. Nimfadora była zdania, że zdecydowanie nie warto kończyć takiej przyjemnej czynności jak spanie. Dora leżała chwilę, aż zdała sobie sprawę, że jej poduszka rusza się rytmicznie w górę i w dół, a sporadycznie ktoś ciągnie ją za włosy, bawiąc się nimi. Mruknęła niezadowolona, podniosła leniwie ciężkie powieki i spojrzała na swoją poduszkę w postaci Billa, który nakręcał pojedyncze kosmyki jej włosów na swoje palce.
- Dobrze się spało, ślicznotko? – przywitał się cicho, posyłając Tonks promienny uśmiech. Nimfadora uśmiechnęła się. „Taki widok z rana mogłabym mieć codziennie.” – pomyślała, spoglądając na jego długie do ramion rude włosy, które były strasznie potargane i każdy pojedynczy kosmyk sterczał w inną stronę.

19.10.2013

4) Pierwsze zebranie Zakonu

     Nie trudno było odnaleźć ulicę Grimmauld Place, która była w samym centrum Londynu. Tonks deportowała się nieopodal, z wielkim trudem. Mimo, że znajdowała się w środku miasta, aleja była zupełnie pusta, Nimfadora nikogo nie spotkała, nie licząc brzydkiego dachowca, który zjeżył sierść na jej widok. Ulica była brudna, przed zaniedbanymi, starymi kamienicami leżały wywrócone śmietniki, z których wysypała się pachnąca odpychająco zawartość. Dora skrzywiła się na ten widok. Dzień był wyjątkowo słoneczny, na niebie nie można było dostrzec nawet najmniejszej chmurki, a przyjemny, letni wietrzyk sprawiał, że promienie słońca nie były tak nieznośne. Tonks rozejrzała się jeszcze raz dookoła i zastanowiła się czy to aby na pewno tutaj mają się odbywać spotkania Zakonu Feniksa. Wzruszyła ramionami, przywołała uśmiech na twarz i ruszyła rześko wzdłuż ulicy, w celu poszukiwania domu z numerem dwunastym. „Trzeci, czwarty, piąty, szósty…” – wyliczała w myślach, patrząc to na lewo, to na prawo. –„Dziesiąty, jedenasty i… trzynasty. Zaraz, zaraz… Gdzie do diaska dwunasty?” 

12.10.2013

2) Komu wierzysz?

       Dziurawy Kocioł nie należał do miejsc szczególnie przytulnych. Stare deski podłogi pokrywała gruba warstwa kurzu, który był niezwykle widoczny w promieniach słońca, wpadających do baru przez nieliczne, brudne okienka. Stoły i krzesła wyglądały na bardzo zużyte i nie można było stwierdzić, że są wygodne, a na blacie baru widać było okrągłe wytarcia od kubków. Jednak nie to było najmniej przyjaznym aspektem tego miejsca. Różnorodność tych wszystkich postaci, które pojawiały się w Dziurawym Kotle, była tak ogromna, że nie sposób przewidzieć, kogo tam można spotkać. Tak, więc nikogo nie zdziwił, a nawet nikogo nie zainteresował, widok dwóch młodych kobiet, siedzących przy jednym ze stolików. Energiczna brunetka rozglądała się dookoła, co jakiś czas zatrzymując spojrzenie na przechodzącym mężczyźnie, a druga dziewczyna, o krótkich, różowych włosach i czarnych oczach rysowała bliżej nieokreślone wzory w grubej warstwie kurzu na stole.
- Tonks, a może ten? – odezwała się szeptem Sara, wskazując na młodego, przyjemnego faceta, który właśnie odbierał swoje zamówienie przy ladzie. – Jest całkiem niezły…